Scenarzysta i reżyser Troy Duffy wrócił z tym samym rodzajem kiczu jak przed dziesięciu laty, pełnym chlania i katolicyzmu. Tak jak poprzednik, „All Saint Day” lamentuje nad społeczeństwem zdominowanym przez biurokrację i pokolenie „samopomocy i 12 kroków”.
Nie wychodzi z tego wcale „Taxi Driver”, ale raczej dzieło, które mogłoby powstać, gdyby dać do ręki kamerę jego bohaterowi, granemu przez de Niro. Dużo bardziej interesująca jest historia Duffy’ego i „Boondock Saint”, jedna z legend Hollywoodu. Aby ją poznać można wypożyczyć i obejrzeć fascynujący film dokumentalny „Overnight”.
Boondock Saints: All Saints Day
R, 117 min. Pół gwiazdki na cztery.





