To pułapka, dobrze pokazana, a jednak większość z tych scen jest tak nudna i niewarta zapamiętania jak kudłate lata 80-te. Na końcu, gdy wkracza diabeł i jego wierni, umiar Westa natychmiast znika i film zmienia się w hałaśliwą, pochlapaną, krwawą jatkę, niezdarnie pozszywaną i przysłoniętą światłami stroboskopowymi. Dobrze oddaje klimaty lat 80-tych, ale jest tak przerażający, jak coś, co się widziało dosłownie setki, setki razy.
The House of the Devil
R, 93 min. Dwie gwiazdki na cztery.





