To przerażające. Nidal Malik Hasan (39 l.) spełniał wszelkie normy wzorowego obywatela USA. Urodzony w Arlington, świetny student Virginia Tech, ambitny psychiatra i w końcu żołnierz amerykańskiej armii, okazał się owładniętym nienawiścią do Ameryki islamskim terrorystą!
Od dnia tragicznej masakry w bazie wojskowej Fort Hood, na światło dzienne wychodzą kolejne, bardziej przerażające i mroczne szczegóły z życia Malik Hasana.
Jedyne pytanie jakie nasuwa się teraz chyba każdemu w Ameryce, to dlaczego dowiadujemy się o tym tak późno?! Wspólne modły z zamachowcami Okazuje się, że Nidal Malik Hasan jeszcze zanim trafił do bazy w Teksasie, każdego dnia modlił się w budzącym kontrowersje meczecie Dar al-Hijrah Islamic Center w Great Falls (Virginia).Jak podało FBI działo się to w 2001 roku - w tym samym czasie bywali tam też dwaj terroryści, którzy potem dokonali zamachu na WTC i Pentagon. W poniedziałek rano pojawił się też spekulacje, że te spotkania w meczecie nie były przypadkowe. Jak donosi ABC News, Hasan mógł sam próbować kontaktować się z Al-Kaidą.
O kolejnych rażących niedopatrzeniach pisze z kolei agencja AP. Okazuje się że, Hasan zwrócił uwagę przełożonych już pół roku temu, gdy zamieścił w internecie uwagi na temat ataków samobójczych. Porównywał w nich zamachowców-samobójców do wojennych bohaterów, którzy ratują życie swoich towarzyszy broni. Niestety nic w tej sprawie nie zrobiono.
Nie zareagowano też, gdy jeden z kolegów Hasana, dr Vall Finnell, złożył raport o niepokojących wypowiedziach majora na temat słuszności samobójczych ataków. Co więcej, nikomu w armii nie wydawało się podejrzane, kiedy Hasan mówił, że jest przede wszystkim muzułmaninem, a dopiero potem Amerykaninem.
Podkreślał, że wiara nie pozwala mu zabijać innych muzułmanów. Formalnie normalny We wrześniu, na ostatnich obowiązkowych badaniach wśród żołnierzy, określono stan zdrowia fizycznego i umysłowego majora na normalny i niewzbudzający żadnych podejrzeń… Jego sąsiedzi też mówią o nim jako miłym, zawsze pomocnym człowieku.
– To przerażające. Człowiek nawet nie wie obok kogo mieszka przez tyle lat – mówi jeden z sąsiadów, Willie Bell. – Dzień przed masakrą, zostawił mi wiadomość, w której mówił, że cieszy się, że mnie poznał i będzie za mną tęsknić – cytuje.
Niestety wygląda na to, że wszyscy nabrali się na stwarzane przez majora pozory, z dowództwem armii na czele. Nidal Malik Hasan zabił 12 żołnierzy i jednego cywila. Wystrzelił w sumie sto razy, wzywając przy tym imię Allaha. Oficjalnie jednak motyw masakry jest nieznany. Tymczasem sprawca odzyskał przytomność. Teraz o jego losie zadecyduje sąd wojskowy, a na jego czele stoi prezydent Obama.















